XT vs. Deore [2010-02-21 02:49:37]
Przez dłuższy już czas chciałem opisać swoje spostrzeżenia na temat hamulców Deore XT (zestaw 775) i dwie klasy niższych i starszych już Deore (525). Pisanie kolejnego testu na temat konkretnego typu hamulców uznałem za bezsensowny, pełno tego w sieci. Tak samo porównań hamulców w tej samej klasie. Ale jak na razie nie napotkałem szczegółowego porównania hamulców różnych klas tej samej firmy. Z czasem zauważyłem – odwiedzając branżowe fora – że czytelnikom bardziej zależy na określeniu w czym model wyższy jest lepszy od niższego albo poprzedniego, czy wydanie paru stów więcej jest warte. Dlatego postanowiłem porównać używane przez mnie hample w bezpośrednim teście – tym bardziej pomiędzy nimi jest przeskok dwóch klas, a tym samym blisko dwukrotna różnica w cenie. Jak sądzę dla znamienitej części bikerów koszta posiadania są bardzo istotne.
Ceny katalogowe podawane są inaczej w przypadku XT i Deore (przy XT osobno za zacisk i klamkę, dla Deore za komplet z tarczą i przewodem), dlatego posłużę się cenami jednego przypadkowego sklepu oferującego kompletne zestawy bez tarcz. Wynoszą odpowiednio dla XT 775 – przód 379 zł i tył 399 zł, a dla Deore 525 - 240 zł przód i 255 zł tył. Oczywiście na allegro można znaleźć komplety znacznie taniej, ale porównując jest to mniej więcej podobna procentowa różnica.
Jeszcze taka uwaga – zanim zacząłem pisać ten tekst, przejechałem na XT około 10 tyś km, na Deore około 5 tyś km, w tym wszelkie możliwe warunki atmosferyczne, od ekstremalnych mrozów -25°C do 45° upałów. Deszcz, śnieg, błoto, woda, piasek, w tym kilka maratonów i dystansowych imprez na orientację. Ale o tym później.
Wygląd i budowa
Zasadnicza różnica pomiędzy hamulcami. Przede wszystkim klamka XT ma prostopadle (do klamki) położony zbiorniczek płynu, Deore wzdłuż klamki (w wersji 525/535, obecnie 2010 ma budowę jak XT). Dla mnie ten pierwszy jest zdecydowanie ładniejszy, do tego mniejszy problem z ułożeniem sztywnego przecież przewodu. Klamka ma też bardziej profesjonalny wygląd, możliwość pełnej regulacji – trzeba przyznać że designerzy odwalili kawał dobrej roboty. Przy klamce Deore nie ma co dużo pisać, ot – absolutnie prosta konstrukcja, z jedną śrubką schowaną w obudowie klamki ze zbiorniczkiem wzdłuż klamki. XT ma na pierwszy rzut oka delikatniejszą budowę, niestety sprawdzone doświadczalnie – nie tylko rzut oka to widzi. Popychacz tłoczka prowadzony jest jakieś 2 cm od miejsca obrotu klamki, co ma smutne konsekwencje przy prostopadłym uderzeniu. Spora szansa na krzywienie przy zaliczeniu gleby. Miałem ten niefart – rower przewrócił się sam z siebie, oparty o szlaban w lesie podczas jedzenia batona. Efekt – delikatnie sączący się olej , klamka wiecznie uwalona syfem, aż do zapowietrzenia i po paru tygodniach odmówienia współpracy (akurat na Harpaganie ). Ale wracając do wyglądu. Zacisk XT to małe arcydzieło, jest po prostu śliczny. Monolityczna obudowa z centralną gwiazdkową śrubą tłoczka (niestety nie jest to torx) robi wrażenie. Precyzja wykonania – nie ma się do czego przyczepić, wszystko wygląda doskonale. Dwa przeciwległe tłoczki można wysunąć aż do wypadnięcia – przy własnoręcznym serwisowaniu trzeba uważać. Zacisk Deore to kawał żelastwa. Jego wygląd zdaje się mówić– „możesz mną rzucać o ścianę”. Mimo tego, ze wykonany jest z dwóch kawałków metalu skręconych śrubami, w porównaniu do XT wygląda jak czołg. I tak też waży. Do tego w przypadku 525 te elementy zacisku jakby nie były do siebie dopasowane jeszcze na etapie projektu – wyglądają jak przesunięte względem siebie o kilka milimetrów. W późniejszych wersjach już tego nie ma, jest równo. Nie ma też śruby od zewnętrznej strony tłoczka – skoro jest rozkręcany nie ma takiej potrzeby. Przez to właśnie wygląda na kawał hampla. Nie będę poruszał szczegółów budowy, pełno tego w necie – jak ktoś potrzebuje to sobie znajdzie.
Precyzja działania
Różnice w działaniu są. Ale nie wszyscy je okryją. Napiszę wprost, wydawanie kasy na XT przez rowerzystów jeżdżących na weekendowe wycieczki to absurd. Cała esencja XT wychodzi dopiero na trudnych trasach i to raczej w przypadku uczestnictwa w wyścigach. Wszyscy jeżdżący maratony i XC wiedzą pewnie, że na wyścigu wyłącza się część blokad w mózgu odpowiedzialnych za instynkt samozachowawczy. I właśnie wtedy XT zaczyna się przydawać. Przeniesienie siły mięśni na klocek jest doskonałe, ma się uczucie ściskania palcami okładzin do tarczy. Tak zwana modulacja, dla niektórych najważniejsza rzecz w rowerze. Bez ściemy, uważam że w tych hamulcach jest najlepsza ze wszystkich przeze mnie próbowanych. Wynika to też z możliwości regulacji klamki, można ustawić zakres skoku, odległość nacisku do dotknięcia tłoczków do tarczy i potem zakres ruchu do zablokowania koła. Ja osobiście ze względu na krótkie paluchy lubię mieć klamkę blisko kierownicy, natychmiastowy skok tłoczków do tarczy i dość miękką klamkę przy zaciśniętych klockach. Przy Deore nie ma już takich możliwości, można ustawić odległość klamki od kierownicy, ale na tym koniec regulowania. Co prawda miałem wielkich problemów z modulowaniem siły nacisku klocków, może akurat ta przekazywana moc jest fabrycznie ustawiona tak jak lubię. Z drugiej strony zakres modulacji jest zdecydowanie – jakby to powiedzieć – krótszy. Sama budowa mocowania klamki w tym przypadku daje znać o sobie, klamka już na wstępie jest nieco luźniejsza, nawet troszkę „lata” prostopadle do prawidłem osi, tym samym ruch pomiędzy dotknięciem klocków do tarczy a zablokowaniem koła też jest mniej precyzyjny. Tyle o ogóle i klamkach. Jeszcze jedna uwaga o zacisku, a dokładniej tłoczkach. Przez pół roku jeżdżenia Deore w błocie, mrozie, śniegu, soli, piachu itd., tłoczki działają bez zarzutu, oba wysuwają się jednakowo. W XT po takim czasie jeden z tłoczków niemal nie wysuwał się na rzecz drugiego. Zarówno w przednim jak tylnym hamulcu. Nie pomogły żadne doraźne czyszczenia, pryskania sprayami, smarami itp. Dopiero rozebranie na części, wyczyszczenie i wysmarowanie na cacy dało rezultaty. Na trzy miesiące, potem to samo.
Jeszcze ciekawa uwaga dotycząca zimy. Hamulce Shimano jeżdżą na oleju mineralnym, który wykazuje ciekawe właściwości na dużym mrozie. Jeszcze bardziej interesujące jest to że głównie dotyczy to XT. Na lekkim mrozie zauważyłem krótszy skok klamki do momentu dotknięcia tarczy. Jak wcześniej pisałem mam ustawiony i tak dość krótki. Przy 10°C poniżej zera, luz zupełnie zniknął, a zakres modulacji miał jakąś 1/3 standardowej. Blisko -20°C musiałem całkowicie odkręcić śrubę regulacyjną klamki, bo klocki zacisnęły tarczę. A i tak wtedy co obrót słychać było nierówności tarczy. Przy Deore również to zauważyłem, ale w zdecydowanie mniejszym stopniu. Na XT maksymalny minus na jakim jeździłem to dwa lata temu -20°, a w tym roku zima zapodała mi -27°C, gdzie jechałem rowerem z hamulcami Deore i czułem tylko minimalnie mniejszy skok klamki, ale poza nie na tyle żeby się tym przejmować.
Moc
Uważa się, że XT w swojej klasie ma najmocniejszą siłę hamowania. No cóż, myślę że takie rzeczy piszą ludzie, którzy wysypali sporo kasy na hamulce i smutno przyznać co innego. Nie widziałem żadnego wiarygodnego testu na siłę hamowania. No bo jak to sprawdzić? Nie da się jak w samochodach na ilość metrów. Parę osób zgadza się ze mną, że XT lepiej hamuje niż XTR. Miałem okazję pojeździć na XTR’ach – zgadzam się w stu procentach. Na pierwszym zjeździe musiałem użyć znacznie więcej siły niż w XT. Ale za to porównując XT do SAINT – no cóż, XT mogą się schować w ciemnym kącie i nie wychodzić. Za pierwszym razem gdy nacisnąłem klamkę SAINTA z siłą jaką używam przy XT, rower stanął w miejscu, a mnie wysadziło z siodła. Miałem też możliwość pojeżdżenia na Avid’ach Juicy 3 - znacznie mniejsza modulacja, działają wręcz w zakresie I/O. A piątki - na tych jeździło mi się tak jak na Deore, poza tym nie chcę się specjalnie wypowiadać bo nie miałem okazji sprawdzić przy jakiej sile zablokuję przednie koło.
Ale samo porównanie omawianych tutaj hamulców – no kurcze, chciałbym żeby było inaczej, ale po paru tysiącach kilometrów na jednych i drugich – jeśli chodzi o moc - nie widzę żadnej większej różnicy. Tym bardziej że w XT mam przednią tarczę 180, w Deore 160. Używając takiej samej siły stawiam rower na przednim kole. Celowo próbowałem blokować przednie koło na różnych nawierzchniach i różnych prędkościach, no i nie znalazłem większych różnic. Zdarzyło mi się też kilka razy na jednych i drugich hamować awaryjnie na asfalcie, przy wyłączonym mózgu jak to bywa przy spotkaniu z samochodem. Może to wynika z nieco większej - nieskromnie mówiąc ;) - pary w łapach niż posiada standardowy biker ale i w XT i Deore blokowałem obydwa koła jednocześnie, oczywiście wpadając w spektakularny poślizg. Co nie zmienia faktu, że zatrzymanie roweru na dowolnej nawierzchni (poza lodem oczywiście) nie jest wyzwaniem. Właśnie, tutaj warto wspomnieć o tym że żaden hamulec nie jest warty swojej ceny jeśli nie ma na co przełożyć swoich możliwości. Co przyjdzie po magnezowych Martach SL za dwa tysiaki, jeśli opony nie będą w stanie skorzystać z tej mocy. To tak przy okazji.
Zużycie i koszty.
Tutaj też podejdę w niestandardowy dla testów sposób. Większość testów opiera się na zużyciu klocków i tarcz, ale to przecież nie koniec używania hamulców. Do tego dochodzi koszt serwisu okresowego, ale też możliwość uszkodzenia sprzętu. Sam koszt zakupu dla XT to niemal dwukrotna cena za Deore. To samo tyczy się tarcz (na 6 śrub). Klocki to samo. Ale to nie wszystko, bo tarcze Deore są prawie dwa razy grubsze niż XT, tak samo element cierny na klockach. Bez znaczenia czy żywiczne czy metaliczne, grubość podobna. Na początku jeździłem na oryginalnych Shimano, obecnie mam założone w obydwu metaliczne klocki Alligator – połowa ceny, jakość taka sama. I teraz też ciekawostka – tarcza Deore jest według Shimano przeznaczona tylko pod klocki żywiczne. Nie wiedzieliście? Zapraszam do instrukcji. Jeżdżę na metalicznych całą jesień i zimę i nie zauważyłem problemów z tarczą. Pewnie taki „chłit” marketingowy. Tarcza XT jest dwukrotnie cieńsza od Deore. Zajeździłem tylną i udało mi się powyginać przednią 160, nawet nie wiem jak. Najprawdopodobniej od nieopatrznego kładzenia roweru na czymś tam. Wtedy właśnie wymieniłem na 180mm z przodu, i tu kolejny problem, szlak mnie trafiał bo cały czas był problem z ocieraniem klocka o tarczę. Okazało się wtedy że jeden jest zapieczony i drugi wysuwał się za daleko. Sam serwisuję sprzęt, kosztowało mnie to wiele godzin pracy i trochę kasy na olej i akcesoria –strzykawki, wężyki itp. Klocki w XT wymieniałem trzykrotnie. Czasem trafiałem gdzieś na forum post że „klocków nie wymieniałem i jeżdżę trzeci sezon”. Albo rower nie widział błota i piachu, albo biker waży 55kg, albo nie wiem, jestem jakiś inny. Przy moim eksploatowaniu sprzętu wymieniam dwa razy na sezon co najmniej. W Deore wymieniłem żywiczne po 1000km na metaliczne i te jeżdżą z powodzeniem 4000 km i jeszcze trochę pojeżdżą. Wracając do klamki w XT - rower raz zaliczył glebę i klamka zaczęła cieknąć. Dobrze trafił. Na początku myślałem że to syf po wymianie oleju, ale skok był coraz większy. Zaniosłem wreszcie do serwisu bo miałem dość i okazało się że tłoczek wygięty :/ Dałem wtedy spokój bo przesiadałem się na zimowe Deore, ale czeka mnie na wiosnę wymiana całej klamki + wymiana oleju, oliwki, łącznie 175zł. Przez niedopatrzenie w postawienie roweru przy szlabanie :/
A Deore? Tak jak hardkorowo wygląda, tak samo się sprawuje. O rower zimowy ogólnie dbam mniej niż letnio-startowy, co najwyżej przeczyszczę i posmaruję łańcuch. Hamulców nawet nie dotykałem. Klocki wymieniłem raz po tysiącu jesiennych km na Alligatory i dalej jeżdżą w niemal niezmienionym stanie. Tarcze może 1/10 mm zjechane, co na ok. 5tyś km wynik bardzo dobry. Pisząc ten tekst wyciągnąłem koła i sprawdziłem tylko działanie tłoczków. Po ostatnich gigantycznych mrozach i ostatnich dniach roztopów, błota i syfu z ulicy nie dzieje się absolutnie nic. Działają jak ta lala.
Reasumując
Co dla kogo. XT samo w sobie to klasa, co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Precyzja działania, wygląd, waga – wszystko fajnie. Ale czy warto wydać dwa razy tyle co za Deore? Szczególnie rocznik 2010 w Deore, który wygląda niemal tak samo jak XT z 2008? Jeśli liczysz gramy w rowerze, jeśli startujesz kilkanaście razy w roku na zawodach a do tego masz w miarę gruby portfel i serwis w pobliżu – jak najbardziej. Wtedy wykorzystasz możliwości hamulców XT zjeżdżając po korzeniach z 50°-go zjazdu. Ale, jeśli waga roweru dla Ciebie do jakaś abstrakcja, jeździsz rekreacyjnie albo okazjonalnie w miejscowym wyścigu rowerowym, do tego logo na osprzęcie to tylko fanaberia – nie ma NAJMNIEJSZEGO sensu wydawać szmalu. Lepiej za różnicę kupić cały napęd Deore razem z korbą, to mniej więcej tyle wyjdzie.
XT to niska waga, precyzja działania i profesjonalny wygląd, ale też filigranowa budowa i możliwość uszkodzenia. Deore natomiast to czołg odporny trudne warunki i niemal bezobsługowy sprzęt, do tego dwukrotnie tańszy.
Bynio