
Subiektywny i niekoniecznie odpowiedzialny bloog Bynia.
strony po 5 wpisów: [7]
Zajebiście długo nie pisałem [2010-04-08 20:56:33]
...bo nie było o czym. A jak było, to nie miałem mocy. Mało wrażeń, jeżdżę chwilowo do pracy samochodem, po świętach nadwyrężyłem coś w szyi i chodzę jak robocop. Wcześniej w święta jak to w święta, jeżdżenie, jedzenie i chlanie. Polski standard.
A z innej beczki. Niemal cała ekipa MTB3x skompletowała nowy sprzęt na nowy sezon rowerowy. Maciek z Level'em A6, Jendrek z pięknym Cube Acid'em, Bynio zaraz składa Treka, osprzęt czeka. Dziadek Jasiu też z nowym szpejem, rasowe kółka i hebel Juicy Five jak się patrzą. Tylko z kondycją słabiej, chyba tylko Dziadek Jasio wyjeżdżony na Harpagan, który już za - niech spojrzę - "Do startu Harpagana 39 pozostało:
8 dni 0 godz 12 min 44 sek". Maciek i Jendrek przez matkojebców kradnących rowery nie mieli na czym jeździć w zimie, a ja snułem się ledwo po śniegowych muldach tylko do pracy i spowrotem. Zrobimy sobie conajwyżej wycieczkę krajoznawczą, a co tam, koszulki z harpa będą :D
Za to w najbliższy weekend Wiosenny Tułacz. Zapatrywania podobne jak na Harpagan, nawet nie wiem jak stopy w butach dadzą radę te 30parę kilometrów przejść. W tych butach jeszcze tyle nie szedłem, a mamy zamiar iść tym razem. Po Jesiennym stwierdziliśmy z Radkiem że zbyt duże braki w nawigacji, żeby się porywać na bieganie. Ja już spakowany, bo jutro po pracy wyjeżdżam i wpadam bezpośrednio na tułacza. Mam nadzieję że niczego nie zapomniałem.
Kurtki do szafy! [2010-03-29 22:37:30]
Wiosna już raczej na stałe zagościła. Kurtki wyprane i schowane, ocieplane spodnie również. Rankiem co prawda jest dość chłodno, ale na tyle że nie zdążę zmarznąć. najbardziej cieszę się ze zmiany butów na letnie. Przy takiej zmianie dopiero czuć jaka jest różnica w mocy przenoszonej na korbę. Zimowe buty są stosunkowo miękkie (chociaż zbyt twarde żeby chodzić), za to Hammery letnie to niemal kawałek deski. Drogę do pracy pokonuję z dwukrotnie mniejszym wysiłkiem, tym samym i szybciej. Ale też już chętnie zmieniłbym rower na letni, niestety brakuje funduszy na osprzęt. Z drugiej strony Harpagan jechać chcę na obecnym, więc w sumie nie ma ciśnienia.
Teraz właśnie wróciłem z biegania z Ozyrysem i Jendrkiem, 9km całkiem przyzwoitym tempem w tym kilka ostrzejszych sprintów. Nawet specjalnie nie byłem zmęczony, to chyba wiosenny nastrój. Następnym razem walniemy z 15km.
Samochodem do pracy! [2010-03-23 20:01:02]
Znowu w korkach. Miałem coś do załatwienia po pracy, 5km jechałem pół godziny... Nie chce mi się nawet na ten temat pisać. Po pracy za to odpaliłem siłownię i steper. Człowiek zmęczony odrazu lepiej się czuje :D
Przy okazji też dzieciaki się usportowiają, szczególnie Młodszy. Ostatnio na kompleksowych badaniach 7-latka, pomimo że wypadł rewelacyjnie, okazało się że waży nieco ponad normę. Do tego lekka supinacja - razem to może powodować koślawienie kolan i przy tym zagrożenie platfusem. Plus słabe mięśnie brzucha. Tak wiec młody musi się wziąć za siebie, pod czujnym okiem ojca. Na szczęście jest ogólnie bardzo sprawny, więc nie powinien mieć problemu z codziennymi, przynajmniej 20-minutowymi ćwiczeniami. Dzisiaj zaczął od machania nogami w leżeniu i poużywał rozgrzanego już stepera. Oby szybciej na dworzu wyschło i ociepliło, bedziemy więcej jeździć na rowerach.
Nareszcie wiosna. [2010-03-22 19:56:25]
Przywaliła z grubej rury. Zero śniegu, ciepło i wogóle. Co prawda trochę popaduje deszcz, ale niech tam, da się przeżyć. W piątek rano było ponad 10°C i przejechałem się w bluzie i kamizelce, wreszcie. Dzisiaj zaledwie 4°C, ale za to po pracy przywdziałem krótkie obciślaki, przypiąłem sobie psa do pasa i poszedłem pobiegać. 10 km po deptaku wokół zbiornika całkiem przyzwoitym tempem, spodziewałem się że będzie słabiej. Biegłem na pół gwizdka, dyszka trzasnęła po 51 minutach. Sądziłem że z godzinę zejdzie. Do tego ubrałem nowe wkładki, tym razem zrobiły mi się jakieś pęcherzyki pomiędzy dużym paluchem a śródstopiem. Chyba nigdy nie dopasuję sobie butów do nogi :/
Niestety nadal trzeba omijać setki gówien, nawet deszcz niewiele tutaj pomógł. Pewnie wszyscy współbiegający mieli podobne odczucia. A właśnie, całkiem sporo ludzi na nogach, naliczyłem jedenastu biegających i sześć osób z kijami. W tym dwie z widiowymi końcówkami, napieprzające po chodniku. Zero wyobraźni, nie dość że hałasu robią to jeszcze te kije po betonie ślizgają się jak po lodzie. I, ogólnie, dowartościowało mnie trochę bo nikt mnie nie wyprzedził (poza jednym który wyprzedził mnie kiedy szedłem kawałek rozmawiając przez telefon), za to mi udało się przegonić trzech biegaczy, w tym jednego dwukrotnie na czterech kółkach :D
Garminowi coś start nie wyszedł, wywalił początek gdzieś na Zakoniczynie :) oczywiście powinien być tam gdzie meta.
Połowa marca! [2010-03-16 19:39:25]
Skandal, połowa marca mija, a jeździ się co najwyżej do pracy. Pierwszy raz w tym roku wybraliśmy się z Maćkiem do lasu, do tego bardziej orientacyjnie. I zorientowaliśmy się że więcej śniegu niż drzew. Nie da się normalnie jechać, ani po ścieżkach, ani po szlakach. Albo kruchy zmrożony i wydeptany śnieg, albo oblodzenie - trzeba bardzo uważać. Maciek wybrał się potestować nowy rower, Kross A6 disc. Mi się podoba, sensowne zestawienie osprzętu, doskonale dobrana kolorystyka, a co najbardziej mnie zaskoczyło to że ma szlifowane spawy. Tego nie ma nawet mój Trek 8500. Biały Dart 3 ładnie wygląda. Ogólnie optymalny zakup za taką kwotę. No i pojechaliśmy, raptem 20km a czułem się jak po maratonie. Trzeba się zacząć rozjeżdżać na dystansach, po Harpagan wkrótce i lipa będzie. W zeszłym roku na nie było mowy o przerwie zimowej, bo nie było zimy i niemal zero śniegu w lasach. No cóż, za to w tym można było pojeździć na desce.
Trasa w dziale "trasy".
Poza tym lekko nieprzytomny jestem, siedzę po nocach przed kompem - nie mam mocy na bieganie, do pracy rowerem, na szczęście warunki sprzyjają. Cieśnie ochota na bieganie, dzisiaj wkońcu się wyśpię i jutro po pracy biegam z psem. Na szczęście jest tez coraz dłużej jasno.