
Subiektywny i niekoniecznie odpowiedzialny bloog Bynia.
strony po 5 wpisów: [29]
I tak ma być! [2009-03-31 11:32:50]
Wiosna chyba już chyba zostanie. Ciepło, słońce, sucho, pełen wypas. Problem w tym że od łikendu boli mnie gardło i coraz bardziej czuję kolano, a w sobotę XC BikeTour. Narazie leczę się czym się da, od wczoraj tez nacieram kolano jakimiś maściami rozgrzewającymi i chodzę w bandażu. Jeśli to nic nie pomoże, to trzeba się wybrać do jakiegoś ortopedy. Mam nadzieję, że uniknę tego.
Z powodu wiosny i nowych butów Monia uczy się używać SPD :D Na razie pierwszy raz na sucho w domu, założyłem pedałki Time, ale mają trochę duży kąt wypięcia, chyba zamienimy na Shimano - łatwiej wpinać, mniejszy kąt wypięcia, do tego są już trochę zużyte i lekkie luzy do nauki są idealne, sam się na takich uczyłem. Za to same buciki doskonałe. Przede wszystkim wyglądają jak buty dla kobiety, wysoko podniesiona pięta, kolorystyka i krój. Można powiedzieć że są śliczne :). Do tego karbonowa podeszwa zachodząca na piętę, biała skóra, nietypowy system sznurowania (nazwany boa, działa), ogólnie super buty. Najważniejsze że podobają się też właścicielce.
Wczoraj pobawiłem się z wkręcaniem suportu w popsuty gwint. Wybrałem suport mało znanej firmy Token, produkującej głównie komponenty z karbonu, ale jak widać zahaczają też o inne części. Suport na łożyskach maszynowych z czerwonymi miskami, wygląda świetnie i mam nadzieję, że tak samo będzie się spisywał "w praniu". Gwint w ramie jest na tyle mocno zjechany, że pierwszy kilka milimetrów można po prostu włożyć, dalej trzeba się męczyć z trafieniem w gwint, po paru minutach się udało. Da się dokręcić, ale na pewno sam z siebie trzymać nie będzie. Jednak wstępna diagnoza okazała się słuszna - trzeba wkleić "na zawsze". Trudno, wkleję - jedna miska będzie zintegrowana z ramą. Czekam jeszcze na klucz do Hollowtech II, jak tylko dojdzie będzie klejenie.
Przy okazji, znowu utwierdziłem się w przekonaniu że całe życie człowiek się uczy. Szerokość mufy suportowej ramy Treka to 73mm. Nigdy nie mierzyłem swojego ElNino, okazało się że też 73. Niby nic, ale już wiem dlaczego łożyska tak szybko poszły - dałem na suport wszystkie trzy podkładki :/ Mufa między łożyskami w jedno nie wchodziła i zbierał się tam syf, który wlazł w łożysko, grrr... Dziwne że przerzutka przednia dała się wyregulować, poza tym coś tak mi się zdawało że łańcuch mocno przekoszony... No cóż, mylić się jest rzeczą ludzką, więc im bardziej się mylimy, tym bardziej jesteśmy ludźmi.
W pracy nowy rower w pokoju - Kuba zaczął dojeżdżać do pracy na swoim monsterze. Kona Stinky robi wrażenie, mój rower przy tym potworze wygląda jakby miał się zaraz połamać. Czołg wśród rowerów. Z której strony nie spojrzeć, solidność do kwadratu (no może przerzutką LX, zupełnie tu nie pasującą). Może kiedyś Kuba da się "karnąć" z jakiejś górki :)
-------------
A radio last.fm chce od 1 kwietnia wprowadzić opłaty za słuchanie :/
Brakoczasy i wiosna do dupy. [2009-03-26 09:47:04]
Znowu się zapuściłem. Tym razem tez w jeżdżeniu, przez ostatnie dwa tygodnie tyle na głowie że nie było czasu na zupełnie nic. Nawet do pracy rowerem nie mogłem jeździć. Ile się trzeba napracować, żeby zrobić sobie dobrze... Do tego pogoda robi sobie jaja. W zeszłym tygodniu deszcze, wiatry, deszcze ze śniegiem - ogólnie jesień, a w tym tygodniu wiosna i 10cm śniegu :/
Poza tym ból w kolanie nie przechodzi, szczególnie przy dłuższym chodzeniu. Przy pedałowaniu albo bieganiu mniej, chociaż biegać ostatnio też nie było jak i kiedy.
Na szczęście wszystkie ważne sprawy pozałatwiane, od łikenu więcej czasu i można zacząć jeździć/biegać. W końcu harpagan już za 3 tygodnie. No właśnie - Harpagan - niedawno odpalony został formularz, zgłoszenie wysłane. Mam nadzieję że pójdzie lepiej niż w zeszłym roku.
Kilka nowości sprzętowych się pojawiło też. Przedni hamulec dostał tarczę 180 i metaliczne klocki. Przy okazji rower zyskał optycznie, wygląda znacznie lepiej. Jeszcze nie miałem okazji sprawdzić, bo zamontowane wczoraj wieczorem. Stare klocki przednie przełożyłem na tył, bo tam już znikać zaczęły. Nowe też pedałki, tym razem Look Quartz. ardzo lekkie - 258g, a wielkością zbliżone do Time. Wykonane z jakiegoś kompozytu, ciekawe jak długo podziałają :)
Dorwałem tez ramę Trek 8500 po Ani. Dość poważnie uszkodzona, zrypany gwint w suporcie. Może coś da się zrobić, chyba najpewniejszym sposobem będzie poprawienie gwintu i wklejenie misek na stałe. Wrazie niemca łożyska i tak będzie można wybić i wstawić nowe, więc tylko jedna miska będzie po prostu integralną częścią ramy. Skombinuję klej do alu, będziem kleić. Co ciekawe, rama rozmiar 17.5" ale po przyłożeniu do mojego accenta 19" ma niemal identyczną geometrię i rozstaw pomiędzy suportem a główką sterów. Waga z hakiem 1602g, ponad 300g mniej od mojej, no i ponoć sztywność nie do porównania.
Ale zajebiste słońce! [2009-03-18 22:52:36]
Aż patrzałki bolą. Wiatr 70km/h i lekki mrozek to tylko mały efekt uboczny :) Jest słońce - odrazu weselej. Co prawda wiatr koniecznie chciał mnie zrucić z roweru, albo wepchnąć pod samochód, ale się nie dałem. Jak dla mnie pogoda może być, niech se wieje, byle nie padało.
W pracy wreszcie kopnąłem powietrzem oponkę, wyprostowała się i odpowiednio leży na obręczny. 5 atmosfer wcisnąłem, brzdękło, trzasło, wyrównało się.
A wczoraj zdarzyło się coś niesamowitego - doszły opony dla Jendrka, dzień po wpłacie kasy! Listonosz przyniósł do domu! No szok... Opony git malina, "nojki sztuki nie śmigane" (prawie). Dość miękka guma, całkowity slick Specjalized FatBoy 1.25. Z dętkami w gratisie.
Oby nie padało w sobotę i aż tak mocno nie wiało, to wybierzemy się na dłuższy wypad.
---------------------------
Znaleźliśmy dla Moni buty na rower. Jakiś fart wielki, przycelowaliśmy na allegro. Lake MX 400, rewelacyjne, cała podeszwa z karbonu, kolor biały. Za 10% ceny! Sam chciałem kiedyś wylicytować dla siebie Laki, ale ostateczna cena ostraszała i sprowadzała na ziemię, dość gwałtownie. A na te akurat nikt sie nie połakomił, i chwała za to wszystkim obserwującym.
Beznadziei ciąg dalszy... [2009-03-17 14:44:31]
Zaczynam smucić, ale dzisiaj nawet nie pojechałem do pracy rowerem... To już przegięcie. W tej chwili wiosna wygląda jak jesień, cały czas pada, wiatr, błoto, niskie ciśnienie i pochmurno. Tylko kupić wódkę i pić :/
Co prawda wczoraj w przerwach pomiędzy deszczem wyszedłem pobiegać z psem, ale zrobiłem 5km i do domu... Potrzebny jakiś kop w dupę, najlepsze byłoby słoneczko - jego brak nie cieszy się u mnie popularnością.
Zamówiłem dla Jendrka szosówki Speca, mamy jechać w sobotę na trening 140km, ale jak będzie taka pogoda to dupa z tego wyjdzie - szosówki slicki tylko na suche, na mokrym można się zabić. Poza tym jazda 140km w deszczu to żadna przyjemność. Także dla rowerów.
Zdjęcie należy do kolegi "Khamman'a", od którego są oponki - pozdrawiam
------------------------------
HA HA! Godzina 14.45 i wyszło słońce! Odrazu lepiej, ptaszki ścierkają, kałuże schną, a poza tym mam imieniny się okazało :D i dzwonią do mnie z życzeniami. +50 do humoru.
Łikendowy marazm [2009-03-15 19:24:54]
Całkowita beznadzieja... Pogoda spierdzielona ża psa by nie wygonił... Nic się nie dzieje, nie mam ochoty nawet po browara iść. No może po browara to jeszcze. Ale nic poza tym. Niedziela minęła na "prawienicrobieniu", jedyna pożyteczna rzecz to pociąłem teściom drzewo do palenia. Miałem jechać rowerem, ale deszcze na tyle mocny że dałem sobie spokój i wsiadłem w samochód :/
Całą sobotę rysowałem dla Radzia rysunek. Bez tabletu. Pracy na dwie godziny a zeszło z 10h. Tragedia. Przynajmniej ładnie wyszło, rysunek z boku na fotkach.
Jedyne co pozytywnego, to w piątek Kona Dziadka Jasia pojechała do domu. Dokupiliśmy potrzebne linki, i parę dupereli i działa. Dziadek dzisiaj dzwonił i stwierdził, że łańcuch trochę trzeszczy na korbie, no nic dziwnego - swoje przejechał. Pytanie czy do kasety będzie nadawał się nowy.
A, no i doszły oponki Schwalbe Kojak. Będzie można pojechać trochę dalej. Co prawda dętki okazały się złe, bo wentyle samochodowe i nie wejdą mi do obręczy. Mogę mieć tylko prestę :/ Pech. Ale oponki "nojki sztuki nieśmigane" :) z małym przebiegiem trenażerowym, jak zapewnieł sprzedający mają jeszcze pasek na środku niestary. Git. Za tydzień jedziemy na trasę Gdańsk-Tczew-Stobiec-Gdańsk, jakieś 135km jako trening Harpaganowy.
Tymczasem browarek.