
Subiektywny i niekoniecznie odpowiedzialny bloog Bynia.
strony po 5 wpisów: [27]
Są wyniki Harpaganu [2009-04-20 09:03:23]
Trzy zaszczytne miejsca:
198 - Skupiński Zbigniew
199 - Skupiński Janusz
200 - Chmielewski Andrzej.
Ale beka! W zeszłym roku na jesiennym Harpie miałem... też 198 miejsce!!! To dość interesujące...
Pięć osób zdobyło tytuł Harpagana, gratulacje! Tylko dwie osoby nie ukończyły, ale za to wyjątkowo dużo ambitnie walczyło i nie zmieścili się w czasie, wiele punktów karnych.
Na stronie Harpaganu pełna lista uczestników ze szczegółowym info.
Link do strony
Wczoraj padł też rekord odwiedzin strony mtb3x.pl, ponad 430 osób odwiedziło galerię :)
Harpagan przejechany [2009-04-19 21:35:44]
Byłem, przejechałem, wróciłem. Plan minimalny wykonany. 10 Punktów Kontrolnych zaliczonych. Mieliśmy nadzieję na 13, ale nie wyszło. Jak zwykle mogło być lepiej, kilka istotnych błędów nawigacyjnych, słaba dyspozycja Jendrka i niewłaściwy dobór opon Dziadka Jasia. Ale ogólnie zadowoleni i szczęśliwi. Przejechaliśmy około 136km, głównie po piaszczystych przecinkach. Postaram się wkrótce nasmarować jakąś relację, bo tutaj nie chce mi się szczegółów opisywać. Jak zawsze świetna organizacja, mili ludzie na trasie, a także miejscowi, którzy chętnie udzielali informacji i wody :)
Jechało się zdecydowanie lepiej niż ostatniej jesieni, może ze względu na pogodę, ale też punkty były jakoś przyjemniej rozłożone. Pomimo błądzenia, były raczej łatwe do znalezienia, o czym świadczy bodajże pięciu Harpaganów.
Trochę zdjęć wrzuciłem do galerii, a poniżej trasa:
Pokaż Harpagan 37 na większej mapie
-------------
Na zdjęciu Jendrek, Dziadek Jasio, Bynio.
Karta startowa nr 710
TR 30 | 697.24 (Bynio)
11 | 074.43 | 74.43
13 | 125.39 | 50.56
16 | 181.15 | 55.36
04 | 232.24 | 51.09
20 | 289.13 | 56.49
14 | 363.29 | 74.16
10 | 437.52 | 74.23
08 | 520.27 | 82.35
02 | 602.10 | 81.43
09 | 672.47 | 70.37
Meta 697.24 | 24.37
Jutro Harpagan [2009-04-17 08:57:36]
Trzeba będzie wstać o 3.30, zapakować się do wozu i na start. Poza tym nocnym wstawaniem, to wszystko byłoby wdeche. No może poza tym że pieprzona poczta polska nie dostarczyła plecaka, a Dziadkowi Jasiowi kasety i butów. Chociaż nie, buty miał przywieźć kurier. Jakaś poracha.
Ozyrys jednak może biegać, weterynarze stwierdzili, że kołnierz musi mieć założony, jak nikogo nie ma w domu. No to pobiegaliśmy przedwczoraj. I kurde buty jednak nadal niedopasowane. Już niedużo brakuje, ale jakieś tam ślady na stopach zostawiły, co prawda bez pęcherzy. A to raptem 8km było. Po Harpaganie zacznę mocniej docierać, po kilku(nastu) codziennych wypadach z plasterkami Compeed powinno być ok.
Dzisiaj silnika składać już nie będę, w sumie sam silnik złożony, zostało dokręcić osprzęt i zapakować pod maskę. W zamian trzeba się spakować (mam nadzieję że jeszcze dzisiaj plecak dojdzie). Porządnie wyczyścić rower, łańcuch ekstrakcyjnym potraktować i nasmarować. Zejdzie parę godzin, jak zawsze przy czyszczeniu.
Ozyrys nie pobiega. [2009-04-15 11:13:32]
Temat nawiązuje do Oziego, biedak dostał jakiegoś ropnego zapalenia skóry i rozdrapał sobie ranę na pysku. Dostał kołnierz i nie jest z tego powodu zadowolony. Nie mieści się nigdzie, a o bieganiu nie ma mowy. Bywa.
Wczoraj też wielki dzień dla Młodszego, zaczął jeździć na dwóch kółkach. Odczepiłem dodatkowe, a Mati wsiadł i pojechał. Żadnej poważnej gleby. Co prawda jeszcze drobne problemy z ruszaniem z miejsca, stare przyzwyczajenia z "czterokołowca". Najpierw siada, potem chce jechać. I gleba. Dawid miał ten sam problem, ale szybko się nauczył.
Monia po raz pierwszy w SPD. Poszło jej lepiej niż sądziłem :) O ile w Time'ach były jakieś problemy, pewnie ze względu na dość duży kąt wypięcia, o tyle w Shimanowskich SPD lepiej niż dobrze. Też żadnej gleby, aż miło popatrzeć :) W końcu będzie można na rowerowe spacery czasem z rodziną wyskoczyć.
No i w końcu była szansa normalnie się przejechać, szurnęliśmy się ze szwagrem na trasę BikeTour'u do Matemblewa przez Otomin. Całkiem zajebiście, podjechałem pod wszystkie górki zawodów (poza 5m ostatniej sztajfy). Jacyś dowcipnisie lubiący skakać, usypali hopkę na ostatnim zjeździe - dżizas myślałem, że się zesram ze strachu jak na nią najeżdżałem. Jechałem jakieś 40parę km/h a hopę zobaczyłem z 15m przed kołem. Na takiej górce + piasek + prędkość, zero szans na skuteczne hamowanie, kawałek poleciałem... Ale wylądowałem na koła, chociaż puls skoczył do 190 :D
A ogólnie całkiem pozytywny, szybki 35-km trening.
Wracając dzisiaj z pracy przejechałem się kawałkiem żółtego szlaku po zacnych muldach. W tą stronę jedzie się dużą ciężej, bo są długie podjazdy, nie ma kiedy odsapnąć. Dwa ostre zjazdy, na których też się można spocić. Ogólnie ostra trasa, ale krótka. Kawałek jechałem razem z Anią, rozstaliśmy się na Rakoczego - ja pod górę na Morenę, Ania w dół do Słowackiego. Podjazd pod Morenę też jakiś taki długi, potem chwila relaksu, potem znowu pod Kartuską, jakieś dziury na nowym kawałku, który pokazał mi Kuba i wyjazd za cmentarzem Łostowickim. I rzut beretem do domu. To tylko lekko ponad 11km, ale jakieś takie męczące. I dobrze, Harpagan już za 4dni!
Poczta jak zwykle daje dupska po same kule. Do Dziadka Jasia nie doszła kaseta, a jeździć na starej się nie da. Buty również, a przecież musi nogę przyzwyczaić. Ech, same porachy. Ja czekam na plecak z bukłakiem, miał być w zeszłym tygodniu. Brak słów. A kurier nie zawsze się opyla, nie wszystkie firmy podpisują umowy z przewoźnikami i lipa. Płacić za towar 59zł i dokładać 40zł na kuriera to przegięcie.
Za dowóz sztycy zapłaciłem 20zł, bo firma nie wysyła pocztą. Może to i dobrze, przynajmniej mam pewność, że dojedzie o czasie i do rąk własnych. Swoją drogą sztyca Token. Trzy razy tańsza od Ritchey'a WCS, waga 25gram cięższa raptem. Są tacy, którzy sugerują, że 350mm do ramy Treka 8500 będzie za krótka przy moim wzroście (180cm) i spowodowali lekki stres w moich zwojach mózgowych. Na szczęście się mylą, pierwsze co zrobiłem po wejściu do domu to sprawdziłem długość z ramą. Półtora centymetra zapasu, idealnie.
Swoją drogą za tą cenę świetny produkt. Na szczęście jest to jeszcze mało znana firma w Polsce, dlatego ceny są niewygórowane, sądzę że to się z czasem zmieni. Treka mam nadzieję złożyć do Skandii, brakuje mi sterów i linek. Może się coś skompletuje, zobaczymy. No a przede wszystkim trzeba skleić miskę w mufie.
Idę na film (jakiś).
Szlak trafia (święta) [2009-04-11 22:14:48]
Znowu jakieś święta. Aaarghhh... Jak powszechnie wiadomo, święta wymyślono po to, aby ludzie biegali, wkurzali się na siebie i wydawali pieniądze na zbędne rzeczy, zamiast na nowe łańcuchy bądź siodełka. Do tego przez paru dni nie miałem netu, dopiero dziś udało się uruchomić. Żeby się wyluzować, wymieniłem sobie kasetę na XT i wyczyściłem rower, troszkę poprawiło mi humor. Do tego jednak mufa w Accencie ma 68mm, więc moje przypuszczenia co do zbędnej ilości podkładek pod miski było błędne.
Ale to wszystko nie zmienia faktu że nie mam kiedy pojeździć :/ i jak jutro się to nie zmieni to eksploduję jak ruski kineskop.
A żebym nie poczuł się czasem lepiej Kuba przysłał sms'a, że przejechał na swoim monsterze 32 km. Aaaaaaaaa! Już nie pamiętam, kiedy tyle przejechałem. Wszystko przez pieprzony samochód i silnik. Wczoraj czyściłem rozcieńczalnikiem ekstrakcyjnym, rozebrany na kawałki - rąk nie domyje chyba do kolejnych świąt.