
Subiektywny i niekoniecznie odpowiedzialny bloog Bynia.
strony po 5 wpisów: [26]
Nic się nie dzieje... [2009-04-29 10:33:57]
Pogoda wypaśna, a nie ma kiedy jeździć. Tyle co do pracy i z powrotem. Silnik mnie wykończy, zamontowany do samochodu, z grubsza elektryka podłączona, może dzisiaj uda się odpalić. I wtedy trochę spokoju będzie. W sobotę wybrałem się z rodziną do Wejherowa na piknik czegoś tam. Bieda z nędzą... Maratonik się odbył, ale jakoś tak nie wzbudzał wielu emocji wśród piknikowiczów, woleli pić browary i żreć kiełbasy w okolicznych budkach. Przewinęło się kilka znajomych twarzy, jechał też kolega Rycki - trafił na 20 miejsce w swojej kategorii. Poza maratonem zawody w zrywce - konie ciągną kłodę drzewa. Trochę lipa, bo pierwszy konik nawet nie ruszył drewna, drugi konik się męczył i stwierdzili że jest za ciężkie... Żal patrzeć było na męczącego się konia i buraka okładającego go lejcami. Szkoda gadać, Po drugim koniku zwinęliśmy się. Poza tym żadnych atrakcji, ogólnie kto nie był nie musi żałować. Ja tylko żałowałem startu, chciałem się tam przejechać, ale niestety dopóki samochód nie będzie sprawny nici z dalszych wyjazdów :/
W sobotę musiałem odreagować i wybrałem się znowu na czerwony szlak do Tczewa. I znowu pobłądziłem, przestałem patrzeć na oznakowanie i wyjechałem gdzieś nie wiadomo gdzie i dojechałem do Pruszcza... Ech, pojechałem sobie wtedy jakimiś nieznanymi ścieżkami i do domu.
Pokaż Niedzielne kółko na większej mapie
Pierwsze wrażenia [2009-04-24 17:53:34]
Wczoraj nie pisałem, bo po 3 godzinach snu i całym tygodniu grzebania w silnikach i sprintach sklepowych, byłem mało przytomny i nie za wiele do mnie docierało. Rower poza niewyregulowanymi przerzutkami znacznie lepiej. Trudno mi powiedzieć co jest lepiej, ale jedzie się przyjemniej, na pewno bardziej zwrotny, a nawet można powiedzieć że zdziczał. Przy jednym skręcie udało mi się zahaczyć o latarnię, bo skręcił szybciej niż sądziłem. No i waga, z 350g mniej robi dużą różnicę. Trochę trzeba poprawić pozycję za kierownicą - cofnąć siodło, podnieść sztycę.
Jutro mam jechać do Wejherowa na zawody, przetestuję w warunkach bojowych. Jeśli pojadę. Jendrek ma inne plany, Dziadek Jasio nie wie, a ja nie mam transportu. Rodzina z rowerem do Forda Ka się nie zmieści :/
-----------------------------
No i dupa z zawodami. Nie mam transportu do roweru. Przejadę się z chłopakami popatrzeć chociaż...
Trek 8500 pomiędzy nogami. [2009-04-23 10:27:14]
Wczoraj w trakcie dnia kilkukrotnie szlak mnie trafił, wieczorem musiałem się wyluzować i zacząłem składać Treka. Sprowadzało się to do wklejenia suportu "na zawsze" i nabicia sterów. Żadnej z tej rzeczy jeszcze nie miałem przyjemności robić, ale od czego google i koledzy. Klejenie poszło szybko i sprawnie, mam nadzieję że będzie trzymać. Stery w klasyczny sposób, młotek i deseczka. A potem przekładanie. Ech, zeszło do 3.00 w nocy. Do tego jeszcze dałem za małą podkładkę pod mostek i dzisiaj w trakcie jazdy stery się poluzowały. Muszę skoczyć do sklepu na Do Studzienki po jedną małą. A na przelotki przewodu hamulca nie miałem rureczek i musiałem zrobić zipami dookoła ramy, niefajnie. Do tego przerzutki znowu regulować :/ Poza tym rowerek wygląda zacnie, jak na razie wydaje się zwrotniejszy i trochę krótszy, ale nie tyle żeby pozycja jakoś drastycznie się zmieniła. Prawdziwy test będzie w sobotę w Wejherowie.
Parę fotek z produkcji na boku.
A chyba trochę przesadzam z wycieńczaniem organizmu, właśnie farba z nosa poszła. Niemal codzinny warsztat z silnikiem, jeżdżęnie po sklepach, czasem pobiegać z psem i jeszcze doszedł rower do 3.00 - organizm się buntuje :/
Mam dość... [2009-04-22 00:05:18]
Nie chce mi się za dużo pisać dzisiaj, znowu silnik lepiłem. Do tego miałem ostre tempo w poszukiwaniu brakującej uszczelki, a że długo zeszło to sprint do domu z Hallera. Potem odrazu pobiegać chociaż kawałek z psem i do weterynarza.
Jeszcze do sklepu i gazem do warsztatu montować skrzynię biegów.
Wrzucam tylko mapki i spadam spać. Pierwsza mapka jest z wczoraj, też niezły kawałek, przejechałem się dawno nie jechaną trasą Bąkowo-Wrzeszcz. Dużo dziur po zimie.
Pokaż Uszczelka sprint i weterynarz na większej mapie
Pokaż 30km na większej mapie
Nie ma to tamto [2009-04-20 18:25:56]
Harpagan harpaganem, było minęło, trzeba się zająć bieżącymi kilometrami. Niestety Skandia w Chodzieży ze względów transportowo - organizacyjnych wypadła z mojego kalendarza imprez, w zamian wybieramy się dzień wcześniej - w sobotę - na maraton do Wejherowa. Według zapewnień orgów, będzie sporo imprez towarzyszących, czy tam nawet sam maraton jest imprezą towarzyszącą, mam zamiar zabrać rodzinę. Po co mają siedzieć w domu, może być wesoło. Trasa w Wejherowie to 3 kółka po 22km, ponoć płasko jak na stole. Czyli blat i ogień. Jandrek i Dziadek Jasio pewnie tez się przejadą. Ale to jeszcze zobaczymy,
tutaj link do strony orga.