Kreta w Grecji
Bikerowi Maćkowi udało sie pojeździć na Krecie. Góry, podjazdy i przepiękne widoki oraz ogromny upa...







XT vs. Deore
Przez dłuższy już czas chciałem opisać swoje spostrzeżenia na temat hamulców Deore XT (zestaw 775) i dwie klasy niższych i st...

Subiektywny i niekoniecznie odpowiedzialny bloog Bynia.

strony po 5 wpisów: «  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  14  15  16  17  18  [19]  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  »


Niby przeszło   [2009-09-11 21:29:03]
Czuję się w sumie całkiem nieźle, ale nadal męczy mnie kaszel. Łykam jakieś prochy, oczywiście gówno dają. Co ciekawe, kiedy jadę kaszlu nie ma. Wniosek prosty - jeździć :)
Jutro bieg Gringo - specjalnie na tą okazje zaopatrzyłem się w spodenki do biegania. Cały czas biegałem w rowerowych z szelkami i pieluchą - mało komfortowe, ale nigdy nie było okazji do zakupów. Teraz przynajmniej będzie w czym biegać w tygodniu. Jako że to moje pierwsze zawody biegowe nie mam bladego pojęcia jak biegają inni startujący, dlatego nie mam żadnych planów co do osiągnięć, pobiegnę ile się da i zobaczymy. Tym bardziej że to bieg terenowy, zupełnie nie wiem czego się spodziewać.
Maciek stwierdził że zdradziłem pedały... Wierności im nie ślubowałem :]
Apropo pedałów, zmieniłem klocki z tyłu na metaliczne, wyraźna zmiana. Jednak grunt to dobre hamulce, jakoś tak pewniej się jeździ. Z przodu na razie nie będę zmieniał, tarcza jest tak pofalowana że czasem ociera o te już lekko zużyte, nowych lepiej nie zakładać. Jak się uda to pójdą do drugiego roweru, składam coś na zimę ze starych i zdobycznych części. Dostałem śliczny, chromowany widelec od streetówki Authora, nie do zajechania sprzęt - będzie w sam raz do jazdy szosowej i na zimę. Jeszcze jakieś koła, hamulce i kiera - i sprzęt gotowy. Jedyny problem to finanse :/


Niby przeszło
-------------

Lekko chorym...   [2009-09-09 19:39:33]
Chyba się podziębiłem na maratonie. Całkiem możliwe - silny wiatr, deszcz, chłodno i wogóle. Do tego wczoraj poszedłem rozprostować nogi i zrobiłem kilka kilometrów biegając. Mam nadzieję że to jednodniowe osłabienie, chociaż kaszlę i ogólnie czuję się jak z dupy wyjęty. Kilka aspiryn i gripexów może załatwi sprawę, no i grzane piwo z miodem. Wczorajsze bieganie mogło dopomóc jeszcze w osłabieniu. Co prawda biegało się świetnie, okrążenie nad stawkiem poniżej 7 minut każde, z reguły spokojnym tempem zawsze ponad 7 minut było, a tym razem specjalnie się nie wysilałem. Dobrze dobrze. Wykurować się muszę jak najszybciej, bo na sobotę Radek wyciąga mnie na Gringo Trail Running do Gdyni. Siedmiokilometrowy bieg w terenie, ze 150m przewyższeń. Może nie dużo, ale biorąc pod uwagę leśne ścieżki i kawałek plaży będzie w dechę. Link do strony organizatora http://gringo.pl/subsite.php?site_id=4
















Lekko chorym...
-------------

zdjęcie: Gringo Trail Running

wrzesień: 254,74km


Pokaż Bieg 2009.09.08 na większej mapie
II Jesienny Maraton MTB Kościerzyna zaliczony!   [2009-09-07 10:11:18]
Bardzo lubię tam jeździć. Pomimo silnego wiatru, deszczu, bólu w kręgosłupie było super. Udało mi się idealnie rozłożyć siły, praktycznie cały czas swoje dobre tempo, dopiero jakieś 2km przed metą lekko zacząłem tracić siły, ale nie na tyle żeby nie jechać. Jestem z siebie bardzo zadowolony, chociaż miejsce dość odległe, ale za to czas 7 minut lepszy niż w zeszłym roku. Trasa świetna, dwudniowy deszcz nasączył piach, że koła nie zapadały się po szprychy jak ostatnio. Co prawda trochę rozjeżdżonych kolein, ale wszystko do przejechania. Trasa nieco zmodyfikowana do poprzedniej, chyba trzy km dłuższa, świetnie poprowadzona. Szutry, sporo lasów, śliskie korzenie, kilka podjazdów. Doskonale oznaczona, trzeba się było postarać żeby zabłądzić. Co prawda Jendrek 200m przed metą skręcił pod wiadukt i pojechał druga pętlę, ale tu już sam sobie winny, oznaczenia były dobre. Przejechał ze 100km w ponad 4h :D. Jak dla mnie wyścig bomba.
Dzisiaj postaram się napisać relację, zdjęcia wrzucone, trasa też.


II Jesienny Maraton MTB Kościerzyna zaliczony!
-------------

wrzesień: 215,79km

Pogoda zniechęca.   [2009-09-05 20:16:51]
Dzisiaj leje od 4.00 rano. Nic się nie chce, łeb boli, wyjść z domu nie można, jedynie z psem w przerwach od deszczu. Katastrofa. Taki marazm że nawet odechciewa mi się jutro jechać. No ale rower wyczyszczony, ciuchy się suszą, a wszyscy będą mieli takie same warunki. W sumie deszcz nie przeszkadza mi podczas ścigania, ale sama pogoda demotywuje. Byle jakiegoś oberwania chmury nie było. Szkoda tylko kilkugodzinnego czyszczenia roweru dzisiaj, jutro będzie powtórka. Mam nadzieję że jutro samopoczucie będzie lepsze.


nie ma foty :(
-------------

Żółto-czarny w druga stronę   [2009-09-02 22:01:53]
Po pracy wybraliśmy się w składzie Maciek, Jendrek, Bynio na Żółto-Czarny szlak przez Kolbudy. Tym razem zaatakowaliśmy go z drugiej strony, najpierw wjeżdżając na Czarny. Niby znana trasa, ale zupełnie inna jazda. Jechałem nim kilka razy, a to była miła odmiana. Trafiliśmy na średnią pogodę, pół dnia padało, trochę błota, śliski piasek i mokra zieleń. Do tego maksymalna wilgotność powietrza, rowery były mokre same z siebie, widać było oddechy i parującą glebę. W lesie klimat jak z Tolkiena. Jazda po lesie zmoczyła nas ostro, waskie ścieżki z liściami dookoła wyprały nam mundurki. Mnie mięso dość mocno paliło po wczorajszym Mocnym Tczewie, ale starałem się trzymać tempo. Niestety w Bąkowie na ŻÓłtym miałem dość, Jendrek tez chciał już wracać więc rozstaliśmy się z Maćkiem i wróciliśmy ulicą. Maciek pojechał dalej Żółtym potarmosić mięśnie.
Roweru w tym tygodniu (poza jutrzejszym dojazdem do pracy) już nie dotykam, może jeszcze szurniemy się z psem pobiegać, ale ogólnie wypoczywam przed maratonem w niedziele.

A byłbym zapomniał. Pewnie i tak wszyscy już wiedzą, ale wstyd nie wspomnieć o Oli Dawidowicz, złotej medalistce mistrzostw świata w kategorii U-23 (do 23 lat). Wielki sukces, gratulacje!


Żółto-czarny w druga stronę
-------------
To miłe że ostatnio nasza flaga często powiewa w sporcie
Każdy by się cieszył :)
Gratulacje!!!

wrzesień: 130,03km