Kreta w Grecji
Bikerowi Maćkowi udało sie pojeździć na Krecie. Góry, podjazdy i przepiękne widoki oraz ogromny upa...







XT vs. Deore
Przez dłuższy już czas chciałem opisać swoje spostrzeżenia na temat hamulców Deore XT (zestaw 775) i dwie klasy niższych i st...

Subiektywny i niekoniecznie odpowiedzialny bloog Bynia.

strony po 5 wpisów: «  1  2  3  4  5  6  7  8  9  10  11  12  13  [14]  15  16  17  18  19  20  21  22  23  24  25  26  27  28  29  30  31  32  33  34  35  36  »


Jendrkowi już lepiej   [2009-12-05 19:18:52]
Ostatnie bieganie z Jendrkiem prawie dwa miesiące temu nie skończyło się za dobrze, chłopak musiał odpocząć. Odpoczął, mieliśmy zamiar biegać na początku tygodnia, ale aura beznadziejna, wieczorami deszcz i duuuuużo błota. Szkoda brudzić psa :) Do tego miałem lekki deficyt odzieży, nic na deszcz i takie +8-10°C. Kurtka rowerowa za ciepła, w takich warunkach przegrzewam się ostro, a bluza przemaka, kamizelka co prawda chroni od wiatru, ale tył z siatki i lipa, moknie.
Za to wczoraj wieczorem mimo błota pobiegliśmy wkońcu. Nie padało i wybieraliśmy twarde nawierzchnie, emeryckie tempo 6min/km i 10 kilometrów przebiegnięte. W sumie nawet dobrze, bo po czwartkowym sprincie do pracy trochę bolały łydy, a tak fajnie się rozluźniły.

Dzisiaj miałem wycieczkę rodzinną do marketu (bony sypnęli w pracy) i przy okazji wyszukałem sobie kurtkę do biegania. Marka Martes Sport - nazwa nic mnie mówiąca, ale firma wygląda na przyzwoitą, przynajmniej w internecie. Cena w markecie 79.90zł, do tego na talonie zniżka 15% wyszło ogólnie 67zł - co ciekawe w sklepie internetowym producenta cena w promocji 129zł! Coprawda opisana jako trekingowa, ale dokładnie taki sam materiał jak kiedyś miałem doskonałą kurtkę Smitha - świetnie oddycha, dobra ochrona przed deszczem (2000mm) i siatka wewnątrz na całości, kilka kieszonek i gumowany kaptur w razie co. Powinna się sprawdzić, jutro potestuję. Może trochę szeleszcząca i dość obszerna jak na kurtkę sportową, ale przynajmniej można ją użyć też np do wyjścia z psem na spacer albo na grzyby do lasu. Przy okazji jakaś tania czapka z wielkim białym napisem Quik (ciekawe czy brak "c" zamierzony ale własnie dlatego mi się spodobała :D) bo jak biegałem w czapce pod kask z nausznikami wyglądałem jak ruski kosmonauta. Raczej nie przykładam dużej wagi do tego jak wyglądam w ciuchu, ale to jednak było żenujące:)




Jendrkowi już lepiej
-------------

Nadal szukamy skradzionych rowerów.
Ktokolwiek spotkał na trasie rowery z niusów, proszony o kontakt.
Info tez na trojmiasto.pl
UWAGA!!! SKRADZIONO ROWERY!!!   [2009-12-02 10:58:14]
Bikerowi Maćkowi wczoraj skradziono rowery z hali garażowej. Ktokolwiek widział ktokolwiek wie:

Biria RS 19" w niebiesko-szarym malowaniu, amor Psylo 2003 z niebieskimi uszczelkami, korba deore srebrna
Rowery zapięte były podkową Kryptonite, też znikła.

Zdjęcie obok, więcej info wkrótce.
Rowerek zakupiony w całości w CycloSport w Chwaszczynie.
RAMA: Biria RS Sport stop alu 7005 z systemem DirectDrive.
STERY: Ahead zintegrowane ze wspornikiem ZOOM.
AMOR: Rock Shox Psylo XC.
SZTYCA SIODŁA: ZOOM.
HAMULCE: V-brake Shimano Alivio BR-M431.
MANETKI: Shimano Acera.
SUPORT: Shimano Deore FC-M532 Hollowtech.
KORBA: Shimano Deore FC-M532.
PRZERZUTKA PRZÓD: Shimano Alivio FD-M413.
PRZERZUTKA TYŁ: Shimano Alivio RD-MC20.
PIASTA PRZÓD: Shimano Alivio HB-RM60.
PIASTA TYŁ: Shimano Alivio FHR-M60.
KASETA: Shimano Acera CS-HG30-8I.
OBRĘCZE: Saiko XT 35 alu, podwójne stożkowe.
OPONY: Schwalbe Land Cruiser.
PEDALSY: Shimano SPD-M520.
ELEKTRONIKA: Sigma BC906.



UWAGA!!! SKRADZIONO ROWERY!!!
-------------

Naprawianie(?) świata   [2009-11-30 20:33:26]
W pracy często toczymy dyskusję jak powinien wyglądać idealny świat, głównie na najprostszych i mało istotnych zachowań ludzi. Jak na przykład chodzenie nie z tej strony ulicy, przekraczanie prędkości, wyrzucanie papierków, sranie psami na trawniki itp. Niestety mamy takie społeczeństwo, że prędzej jeden drugiemu dopierdoli niż pomoże. Dlatego trzeba zmian od podstaw i każdy bez wyjątku musiałby zacząć być normalnym... Utopia. Ale czemu o tym piszę? Dzisiaj miałem takie właśnie drobne, żeby nie powiedzieć nieistotne zdarzenie. Biegnę sobie do pracy czwarty kilometr, szczęśliwy i zmęczony. Dobiegam do przejścia dla pieszych przy rondzie, z wysepką na środku. Pierwszą część przechodzę bo przepuścił mnie normalny kierowca, dochodzę do drugiego pasa, z ronda zjeżdża samochód, patrzę się na kierowcę a on na mnie - skoro mnie widzi to ruszam dalej. A ten jebaka daje gazu, ledwo wyhamowałem aż się w łuk wygiąłem. Właście w ciągu tych ułamków sekund przeleciała mi powyższa myśl, może się nauczy... Zdążyłem dłonią klepnąć w bagażnik - podziałało, facet się zatrzymał kilkanaście metrów dalej, no to od razu biegnę do niego z okrzykiem na ustach coś o nauce prowadzenia pojazdów mechanicznych. Facet szybko wsiadł i pojechał. No kurde, tego się nie spodziewałem absolutnie, stanąłem jak wryty. No nic, mam nadzieję że następnym razem zastanowi się nad pierwszeństwem pieszego. Albo pobawi się w Carmageddon. Z drugiej strony - może facet się spieszył, a ja powieniem go przepuścić, może chciał dresiarza nauczyć żeby nie właził pod samochód i się zatrzymał i chciał pouczyć, a ten już z mordą na niego biegnie. Pewnie tak wyglądałaby jego relacja. Kwestia dyskusyjna, prawo po mojej stronie, sam również przepuszczam ludzi na przejściu...
Ta sytuacja prowadzi do kolejnych wynurzeń - czy prowokuję powstanie takich sytuacji, czy to agresja spotyka mnie? Może to też to że człowiek cieszący się życiem, biegnący albo jadący rowerem do pracy, albo też po pracy stanowi zagrożenie dla ogółu bo zbyt się wyróżnia? Nie stoi w korku, ma uśmiech na twarzy, do tego ma kondycję i sobie podśpiewuje. Drań, trzeba mu podstawić nogę, nie może mieć lepiej... To chyba o to chodzi. A jak jedzie samochodem z przepisową prędkością, to najlepiej obtrąbić.
No ale co tam, nie zniechęci mnie to, na szczęście coraz więcej ludzi używa mózgu, są tacy którzy nawet potrafią się zatrzymać i przepuścić biegacza i rowerzystę, naprawdę. ;)

Radzio molestuje mnie o wrzut trasy biegowej do pracy - poniżej dzisiejsza opcja od szkoły dzieci do pracy we Wrzeszczu.






Naprawianie(?) świata
-------------

W łikend wybraliśmy się rodziną na wieżę widokową na oliwskim Pachołku. Jak na koniec listopada pogoda piękna, słonko świeci, około 10°C i nawet w miarę sucho od paru dni. Dzieciaki jeszcze nie byli, więc świetna okazja. Wzięliśmy lornetkę, aparat i na górę. Młodszy poszedł jak burza, starszy trochę się bał i na wieży wolał stać na środku i nie podchodzić do barierek. Widoki świetne, drzewom opadły liście i w miarę przejrzyste powietrze pozwoliły obejrzeć zawartość tankowców na morzu, a z drugiej strony podziwialiśmy panoramę Gdańska i mgłę nad lasem.
Nowy system   [2009-11-23 19:49:31]
Znużyło mnie już codzienne jeżdżenie tą samą trasą. Nawet różne warianty trasy się nie sprawdzają, bo dzieci rano odprowadzam do szkoły, a nie będę ich zrywał pół godziny wcześniej z wyr, żeby tata mógł sobie pojechać przez górki... Poza tym ciemno, pomimo przyzwoitego oświetlenia, ostatnio najechałem na spory kamień bo myślałem że to liść. Na sztywnym widelcu mało mi rąk nie urwało, nie wspomnę o kole - na szczęście nic się nie stało, obręcz i opona cała. Dlatego dzisiaj wziąłem i pobiegłem. Nogami. Do pracy - 34 minuty i 6,6 km, z powrotem - trochę słabiej, miałem dość po ciężkim dniu zeszło truchtem 42 minuty i 7,2 km. Ale ogólnie wdeche. Rano było 6°C więc ubrałem krótkie spodenki i bluzę z kamizelka, czym jak kiedyś na rowerze w zimie wzbudzałem powszechne zainteresowanie. Powrót trochę chłodniejszy, po pierwsze pogoda się zkiepściła i trochę popadało, a poza tym wolniej biegłem i tak się rozgrzałem.
No i można biec z muzyką na uszach, o wiele przyjemniej niż konieczność słuchania szumu opon i silników w samochodach obok.
Obawiam się tylko że przy takim bieganiu dość szybko będę zmuszony wymieniać sprzęt. Buty do biegania przeznaczone są z reguły na max 1000km, co daje przy dziennym przebiegu ok 15km - ok 300km miesięcznie. Wychodzi na to, że co jakieś 3-4 miesiące wymiana butów. Tyle teorii, na szczęście zdecydowanie nie da rady. Będę biegał na zmianę - raz w Nike raz w NB, jak sądzę też nie da się codziennie, rowerka też nie zarzucę - co za dużo to nie zdrowo, przez codzienne bieganie co najwyżej bym się zaorał. Mimo wszystko - nawet oszczędzając i tak dwie pary na rok zejdą :/
Zobaczymy jak to wyjdzie w trakcie.


Nowy system
-------------

"Kto nie ma w głowie, ten ma w nogach"   [2009-11-16 20:40:55]
To hasło przewodnie naszego Jesiennego Tułacza. Impreza była w nocy z soboty na niedzielę, a ja jeszcze dochodzę do siebie. Ogólnie poszło całkiem wdeche, około połowy dystansu przebiegliśmy, reszta marszem. Kondycyjnie - świetnie, nie spodziewałem się że tak dobrze będzie, nawigacyjnie - no cóż, kompasu nauczyliśmy się używać po pierwszym bagnie i pierwszym polu z błotem do kostek. Potem już byliśmy tam gdzie chcieliśmy być. Niestety bagna i początkowe pomyłki kosztowały nas około dwóch godzin, na mete przybyliśmy godzinę i dwadzieścia minut po regulaminowym czasie. Co prawda wg regulaminu tylko pierwsza godzina spóźnień jest liczona, potem dyskwalifikacja, ale orgi chyba poszli na rękę nowym tułaczom. Frekwencja również dopisała, czasem musieliśmy uciec albo poczekać aż pójdą, żeby nie tworzyć "tramwajów" W końcu chodziło nam tak naprawdę o naukę nawigacji. Nauka w las nie poszła, można powiedzieć że poszła przez las i trafiła tam gdzie powinna. Na pewno na wiosennym będzie lepiej :)
Szczegółowy opis wrzucę w dział "zawody"

Obuwie na nogach - odpaliłem NewBalance, tylko wyprułem oryginalne wkładki i przełożyłem IronMany. To był strzał w dziesiątkę, zero otarć. Dzień wcześniej chciałem wypróbować trekingi które leżą prawie nieużywane od roku w kartonie, niestety te buty to tylko do marszu. Po dwóch kilometrach testu na przebieżce z psem zrobiłem sobie pęcherz na pięcie. Troszkę przeszkadzał, ale plaster Compeed pomógł. Na drugiej pięcie minimalne otarcie pewnie od mokrego buta pod koniec rajdu. Nic wielkiego. Co ciekawe - pomimo mokrego wszystkiego wszędzie, w tym bagna w które wpadliśmy, po chwili w butach sucho. Myślę że temperatura przy biegu moment but osuszała, żelowe wkładki też pomagały usuwać wodę.
Ciuch na górę tez się udało dobrze dopasować, wziąłem tylko koszulkę Nordcamp i na to ClimaWarm Adidasa. W plecaku na wszelki wypadek bluza ocieplana, ale nie przydała się. Spodnie zwykłe dresy do biegania. Do tego czapka najpierw cienka, potem windstoper z ociepleniem i pokrywkami na uszy.

Apropo butów - odpisał sprzedawca Salomonów, będą reklamować u producenta, buty wysłane poczta i pewnie poczekam z dwa miesiące :/ Zobaczymy. Jeśli nie dostanę nowych to mam w dupie, nie kupuję po raz drugi i będę terenował w NewBalance. Może mniej trzymają i trzeba bardziej uważać, ale przynajmniej działają jak należy.


-------------
Niemal meta
Współtułacz Radek po bigosie na mecie
Buty