
Subiektywny i niekoniecznie odpowiedzialny bloog Bynia.
strony po 5 wpisów: [12]
4kg więcej w badziochu i flakach. [2010-01-04 20:19:57]
Wszedłem wczoraj wieczorem na wagę - fok. Ponad 86kg, czyli z nicnierobienia zaatakowały mnie dodatkowe 4kg. Bynajmniej nie żarłem jakoś specjalnie przez święta, może tylko trochę słodyczy i ciacha. Do tego brak ruchu przede wszystkim, bo jedna jazda i jedne bieganie przez blisko dwa tygodnie to nic przecież. Tak więc dzisiaj jak sobie obiecałem, do pracy pobiegłem. Warunki świetne, około -5°C, bezwietrznie, sucho. Co prawda dokuczało nieco otarcie z soboty, ale dzięki zakupionym najzwyklejszym, cienkim skarpetkom (dobrze że Biedronka jest tak blisko :D ) spokojnie dobiegłem w normalnym czasie, 38 minut. Powrót jeszcze lepiej, mimo jeszcze większego bólu na śródstopiu byłem w szkole po dzieci dwie minuty szybciej. Ale te 4kg jednak czuć, już się nogi zdążyły przyzwyczaić do 82, każde uderzenie w podłoże wydawało mi się jakby solidniejsze, mniej sprężyste.
Miałem zamiar jeszcze wieczorem poćwiczyć na siłowni, ale jednak przełożę to na dni bez biegów. Jutro dla odmiany rowerem, chcę tym razem ominąć chodniki i objechać przez Jasień i kawałek żółtego. Powinno zająć mniej więcej tyle samo czasu co bieg. Czas zacząć przygotowania do sezonu rowerowego :D
Pierwszy udany dzień nowego roku. [2010-01-03 02:58:33]
Dzień co prawda już drugi, za to bardzo przyjemny. Spadło sporo śniegu, trzyma lekki mróz, poszliśmy z młodymi na sanki. "Fajowo" było, pozjeżdżałem sobie. Ostatnio mam straszną ochotę wybrać się na snowboard, chociaż nigdy jeszcze nie miałem nic do nóg przypięte. Jakieś takie ciśnienie nie wiadomo skąd, jak nadal będą takie warunki to trzeba się będzie wybrać do Wieżycy albo Przywidza. Może być ciekawie.
Właśnie słyszę w TV że z Warszawy do Gdańska jedzie się 14 godzin, a 3-kilometrowy odcinek zakopianki jedzie się dwie godziny. Pozdrowienia.
Po obiedzie wybraliśmy się z Jendrkiem pobiegać, znowu mnie szlak trafił bo znowu otarłem sobie śródstopia. Znowu nie te skarpety, nie rozumiem tego. naprawdę muszę kupić jakieś ultracienkie, bo lekko grubsze i już katastrofa. A biegałem dzisiaj w Nike'ach z IronMan'ami. No i się wkurzyłem, zrobiliśmy raptem 10km bo już bolało. Beznadzieja. W każdym razie miłe rozpoczęcie roku.
-------------
I jeszcze jeden wynik licznika, w 2009 roku było 15957 unikalnych wejść na stronę mtb3x.pl. Pozostaje mi podziękować wszystkim odwiedzającym!
Jeszcze tylko Sylwester i spokój. [2010-01-01 16:22:03]
Prawie dzień jak co dzień. Z tą różnicą że u teściowej pękła rura i zalało kawałek domu. Przy okazji zamarzły ściany. Trzeba jechać i naprawić :/ Całkiem w deche sylwek, takiego to jeszcze nie było.
Wczoraj przyszpiliło mnie potwornie na pojeżdżenie po śniegu, z tym że jakoś nie miałem ochoty jechać sam, chciałem się wybrać z psem w tempie niezbyt wysokim. Niestety, Jendrek i Maciek stracili rowery a nikt inny znajomy z okolic w zimie nie jeździ. Piszę sobie na ten temat na gg z Radkiem a ten mi tu wyskakuje, że bardzo chętnie, tylko żebym mu rower żony odpalił. W sumie czemu nie, co prawda kółka są pod lekkiego bikera, ale Radek coś koło 60kg waży, poza tym raz już na nim jechał. No to wziąłem się za składanie roweru (na zimę rozłożony). Spinkę do łańcucha zgubiłem, rano jeszcze do Tysara musiałem skoczyć no i ostatecznie o 11.00 wyjechaliśmy. Ozyrys szczęśliwy, niemal cały czas przez 20km używał pełnej mocy i mnie holował. Jeden tylko niefart - zaplątała się raz uprząż w koło i tarczę - ledwo wyciągnęliśmy i do tego coś cieknie, pewnie olej grrrr... Przewód przy zacisku lekko luźny, ech i zaś wydatek. Całkiem przyjemnie się jechało, przyczepność na śniegu świetna, na lodzie gorzej ale za dużo go nie było. Nawet po jeziorze w Otominie pojeździliśmy.
Ostatnia jazda w tym roku, ostatnio coś ich mało było. Co prawda więcej trochę biegam, ale głównie to skurwiesyny złodzieje rowerów są powodem braku dłuższych dystansów. Samemu jakoś nie zawsze się chce...
Za to cały rok raczej udany. Zacząłem biegać, zrzuciłem parę niepotrzebnych kilogramów, może trochę mało startów w zawodach, ale przeżyję. Dwa Harpagany, Jesienny Tułacz, pierwsze zawody biegów terenowych i kilka startów w XC i maratonach. Na przyszły rok bez szumnych postanowień, kontynuacja tego co jest choć nieco intensywniej.
Tym optymistycznym podsumowaniem
życzę wszystkim Wesołego Nowego Roku! i idę pić Jim Beam'a :D
-------------
and hapi niu jer...
Podsumowanie liczników:
Biegi z GPS: 505km
Trasy rowerowe na GPS: 3619km
Rower całość: 9180km
Wyniki nie są dokładne, nie zawsze brałem gps do biegania, czasem zabrakło licznika na rower, ale przynajmniej jakiś pogląd.
Zrobiłem też backup Garmina, kasuję na nowy rok. Wielkość pliku - 66,6Mb >:]
Na szczęście już po świętach. [2009-12-28 18:30:40]
Święta jak święta, udało się przeżyć. Najpierw wigilia u teściowej, potem pierwszy dzień świąt spaprana pogoda i Indiana Jones w HD przez cały dzień, a drugi dzień świąt gość w dom - wódka do brzucha. Oj źle było, jednak picie to zuuuoo. Szczególnie picie do ósmej rano i "życiowe" tematy. Cała niedziela przelewitowana, koszmar. Jeszcze dzisiaj kiepsko się czułem, zrezygnowałem z biegania ale za to trochę poćwiczyłem żelazem.
Poza tym tydzień wolnego, jutro trochę pobiegam, w środę mam zamiar wybrać się na krótki bikejoring, Ozyrys już długo nie biegał większych dystansów i szajba mu odbija. Husky szczęśliwy to husky zmęczony, trzeba pieskowi zapewnić trochę ruchu.
Jeszcze słowo o prezentach, właściwie jednym. Dzieci dostały od Mikołaja upgrada do Playstation, kamerkę EyeTool. Dlaczego tutaj o tym piszę? Bo po pół godzinie grania jest się zmęczonym jak po kilkukilometrowej przebieżce. Świetna rzecz, nie można już zarzucić dzieciom że siedzą biernie przed telewizorem i się nie ruszają. Kamera sczytuje ruchy i przenosi je do gry, czasem naprawdę trzeba się namachać albo nabiegać. Polecam wszystkim, którzy nie chcą żeby dzieciom wyginały się kręgosłupy od siedzenia na dupie.
Idę pograć.
-------------
Tak mój pies wyglądał o 3.00 w nocy w drugi dzień świąt, mięczak nie dał rady. Za to ja tak wyglądałem całą niedzielę...
I po zimie. [2009-12-25 23:30:28]
Święta jakieś mamy, poza tym leje deszcz, na chodnikach i ścieżkach lód, na termometrze +3°C. Nawet chodzić się nie da, że nie wspomnę o bieganiu, a o jeździe na rowerze nawet myśleć nie sposób. W ostatni dzień pracy - środę - też pogoda była do dupy, też padało i chlapa na chodnikach. Nie miałem ochoty brudzić świeżo wyczyszczonego roweru, więc jak dzień wcześniej też wybrałem się nogami. Niestety - jestem na takie klimaty jeszcze za chudy w uszach. We wtorek przebiegłem jakieś 18km w kiepskich warunkach i teraz w połowie drogi musiałem odpocząć idąc. Pobiłem rekord czasu - 44 minuty :/ Z powrotem jeszcze gorzej, całą Łostowicką przeszedłem i spory kawał przed domem. Jeszcze dzisiaj czuję mięśnie piszczelowe i co ciekawe po raz pierwszy od dłuższego czasu zginacze biodrowe. No i nie widziałem ani jednego bikera po drodze.
W środę przyjechała paczka z reklamowanymi Salomonami. Ręce mi opadły, dosłownie. Nie dość, ze paczka wyglądała jak ciągnięta za samochodem, to w środku znajdowały się te same buty. I karteczka z opisem tzw rzeczoznawcy, pana magistra inżyniera Józefa Wyczesan, rzeczoznawcy PTT nr rej. 76 w zakresie skór i wyrobów skórzanych, wpisanego na listę WIIH w Krakowie w zakresie jakości obuwia.
Odręcznie napisano:
"Po dokonanej ocenie reklamowanego obuwia nie stwierdzam jego niezgodności z umową sprzedaży. Obuwie wykonane jest prawidłowo, zgodnie z pierwowzorem. Dyskomfort obuwia może wynikać z nieodpowiedniego dopasowania go do wymiarów i budowy stóp. prawidłowy dobór obuwia leży w gestii kupującego."
Dacie wiarę? Wynika z tego że Salomon w swojej specyfikacji produkuje prawe buty węższe! A pan Józef ma czelność uważać że nieprawidłowo dobrałem rozmiar, wina leży po mojej stronie. Mam ochotę przejechać się do Krakowa, założyć mu te buty i przepędzić tak z 20km. Czy ten koleś wie coś o obuwiu do biegania? Z pieczątki wynika że zajmuje się obuwiem skórzanym, to niech se orzeka w sprawie trzewików i kozaków... Rozumiem, gdyby oba buty były za wąskie i w ten sam sposób uwierały, ale jeśli robi tak jeden to dla mnie sprawa jest oczywista :/
Co istotne, pod listem poza pieczątką "rzeczoznawcy", jest też pieczątka dystrybutora, Amer Sport Poland Sp. z o.o. Nie wiem gdzie tu teraz uderzyć w tej sprawie, do rzecznika praw konsumenta?
----------------------------
BŁAAAAAAAAAAAHAHAHHAHAA jest wieczór i czytam se jeszcze raz ta reklamację i co odkrywam?? Że to nie żaden Józef Wyczesan, tylko JÓZEFA WYCZESANA! Hahahaa!! Szukałem gnoja w necie i znalazłem tylko Józefę, patrzę jeszcze raz a tu faktycznie, na pieczątce "a" wytarte. Tak więc trzeba wyprostować tekst wyżej, nie "pan Józef" tylko "pani Józefa" powinna pobiegać w tych butach.
Wcale się nie dziwię że odrzuca reklamacje, pewnie wszystkie. Jakbym miał takie imię i nazwisko tez miałbym żal do ludzi... :D
Tym humorystycznym akcentem skończę na dzisiaj.
-------------
Foto z karteczki od szanownej pani rzeczoznawcy Wyczesanej Józefy (błahahahaha)
ul.Wybickiego 14/84 31-261 Kraków
CLPO (012) 266-35-11 (012) 632-17-24
Dla przypomnienia fota butów.